Żałoba bez praw
Wyobraź sobie, że: Od dwóch lat pracujesz w domu opieki. Dziś rano w miejscu pacjenta, którym się opiekowałeś, zastałeś puste łóżko. Karta zgonu wypisana, formalności załatwione. Nikt Cię nie zaprosi na pogrzeb — jesteś tylko pracownikiem, nie ma takiego zwyczaju. Macie diagnozę: wasze dziecko będzie niepełnosprawne. Zdrowe dziecko, które miało być, nie istnieje. Ale przecież nigdy nie istniało, więc po co ten smutek? Trzeba się zmobilizować i zająć tym, co jest. Straciłaś ciążę. Znowu. Pierwszy trymestr, więc niewiele osób o tym wiedziało. Zresztą nie masz nastroju na to, żeby chodzić i o tym opowiadać. Zresztą usłyszałaś, że przecież będziecie mieli następne. Skończyła się przyjaźń. Nic wielkiego się nie wydarzyło, po prostu było i minęło. Umarł Twój chomik. Wiadomo, chomiki krótko żyją... To był tylko chomik, nie martw się — masz tu sto złotych, kup sobie nowego. Rozstałaś się z partnerem. Mieliście plany na wspólne życie, ale nie wyszło. To był Twój wybór —...