O świadomości - ciąg dalszy
Jeśli trzymać się definicji świadomości jako proces reprezentacji, a „ja” jako metastabilnego punkt odniesienia (patrz - poprzedni wpis), to spójność perspektywy nie wymaga żadnego dodatkowego „rdzenia”. Raczej wynika z kilku prostych własności samego procesu. Przy czym żadnej z nich nie trzeba traktować jako podmiotu. Pierwsza to ciągłość przyczynowa stanów wewnętrznych . Każdy kolejny stan systemu jest w dużej mierze przekształceniem poprzedniego. To tworzy coś w rodzaju lepkości dynamiki: nie zaczynamy od zera przy każdej zmianie, tylko przesuwamy się w przestrzeni stanów. W efekcie perspektywa nie jest wybierana od nowa, tylko kontynuowana. Druga to wspólna przestrzeń reprezentacji . Wszystkie treści — percepcje, myśli, emocje, wyobrażenia — są kodowane w jednym systemie, który może je ze sobą zestawiać, porównywać i integrować. Spójność nie wynika z tego, że istnieje jeden obserwator, tylko z tego, że wszystkie elementy trafiają do tej samej przestrzeni roboczej, gdzie mog...