Oh My Body
Przyszedł mi do głowy ciekawy, niby oczywisty ale wcale nieoczywisty punkt widzenia, który "raz na zawsze" rozstrzyga kwestie w rodzaju "co by było, gdybym urodził się kobietą", albo "co by było, gdybym urodził się w XVII wieku". Od zawsze miałem wrażenie, że takie pytania są stawianiem sprawy na głowie, ale nie byłem w stanie tego wrażenia dobrze zwerbalizować. Po latach przemyśleń ośliniło mnie, że To nie Ty masz ciało, tylko ciało ma Ciebie. W sensie dosłownym: Ono było najpierw, "Ty" powstało stopniowo, przez lata, w wielu etapach. Ono istnieje w czasie w sposób ciągły, "Ty" istnieje tylko wtedy, kiedy są spełnione szczególne warunki. Bez niego o niczym byś nie wiedział — wszystkie zmysły "Ty" instnieją materialnie jako części ciała. Wystarczy silna gorączka, nie mówiąc już o chorobach neurodegeneracyjnych, żeby "Ty" zaczęło szwankować i zanikać. Również — coś tak elementarnego, jak substancje chemiczne, przez...