Żałoba bez praw
Wyobraź sobie, że:
Od dwóch lat pracujesz w domu opieki. Dziś rano w miejscu pacjenta, którym się opiekowałeś, zastałeś puste łóżko. Karta zgonu wypisana, formalności załatwione. Nikt Cię nie zaprosi na pogrzeb — jesteś tylko pracownikiem, nie ma takiego zwyczaju.
Macie diagnozę: wasze dziecko będzie niepełnosprawne. Zdrowe dziecko, które miało być, nie istnieje. Ale przecież nigdy nie istniało, więc po co ten smutek? Trzeba się zmobilizować i zająć tym, co jest.
Straciłaś ciążę. Znowu. Pierwszy trymestr, więc niewiele osób o tym wiedziało. Zresztą nie masz nastroju na to, żeby chodzić i o tym opowiadać. Zresztą usłyszałaś, że przecież będziecie mieli następne.
Skończyła się przyjaźń. Nic wielkiego się nie wydarzyło, po prostu było i minęło.
Umarł Twój chomik. Wiadomo, chomiki krótko żyją... To był tylko chomik, nie martw się — masz tu sto złotych, kup sobie nowego.
Rozstałaś się z partnerem. Mieliście plany na wspólne życie, ale nie wyszło. To był Twój wybór — więc czemu teraz rozpaczasz?
Straciłeś wiarę. Była ważna, ale nie przetrwała kolejnego kryzysu i trudnych pytań. Cóż, zdarza się i tak, życie toczy się dalej. Nie ma komu o tym powiedzieć — jedni się ucieszą, drudzy będą zamartwiać.
Umarł rodzic, z którym nie miałaś kontaktu od lat. Nie wiesz, czy wolno ci płakać po kimś, kogo tak naprawdę nie znałaś.
Oddałaś dziecko do adopcji. Być może nigdy się nie dowiesz, jak potoczyło się jego życie.
Rozpadło się Twoje małżeństwo. To jak, idziesz na "rozwód party"? Koleżanki namawiają. Mówią, że powinnaś czuć ulgę. Więc czemu to tak nie działa?
Ojciec, którym się opiekujesz, choruje na Alzheimera. Nadal tu jest, ale to już nie jest on. No ale przecież żyje?
Jeśli utożsamiasz się z którąś z tych sytuacji, to to, co przeżywasz, jest żałobą. Nie "czymś w rodzaju żałoby". Nie przesadą. Nie rozczulaniem się nad sobą. Żałobą.
Kenneth Doka, amerykański badacz żałoby, w 1989 roku nazwał to żałobą pozbawioną praw, nieuprawnioną. Po angielsku disenfranchised grief. Dał definicję, która jest prosta i nieprzyjemnie trafna: to jest żałoba po stracie, która nie może być otwarcie uznana, publicznie opłakana, i jest pozbawiona społecznego wsparcia.
W swojej pracy podaje kilka sposobów, na które taka strata może być unieważniona:
Nieuznana relacja. Byli partnerzy, partnerzy tej samej płci, kochankowie, przyjaciele, współpracownicy, podopieczni, dzieci oddane do adopcji. Społeczeństwo ma krótką listę osób, po których wolno płakać.
Nieuznana strata. Poronienie, oddanie dziecka, niepłodność, utrata zdrowia, starość, utrata sprawności, urody, utrata wiary, utrata zwierzęcia. Też utrata kogoś, kto żyje, ale się radykalnie zmienił.
Nieuznany żałobnik. Dziecko, osoba z niepełnosprawnością intelektualną, osoba bardzo stara. "On i tak nie rozumie..." — Rozumie.
Okoliczności śmierci. Samobójstwo, przedawkowanie, głupi wypadek (czyli śmierć "na własne życzenie"), choroba, której wstyd. Śmierć jest uznana, ale żałoba jest przeżywana w milczeniu.
Sposób przeżywania. Ktoś nie płacze, więc "dobrze to znosi". Ktoś płacze pół roku, więc "przesadza", lub "coś jest z nim nie w porządku".
Czy masz prawo do tej żałoby? To pytanie jest jakby bez sensu — bo gdzie jest jakaś komisja orzekająca, która da Ci certyfikat? Po prostu na Ciebie wypadło, że nie mieścisz się w ramach społecznej konwencji.
Dlaczego w ogóle tak jest, że przeżywasz stratę kogoś lub czegoś, czego już nie ma?
Rzecz w tym, że istnienie to bardziej skomplikowana sprawa niż się na pierwszy rzut oka wydaje. Aby osoby i rzeczy mogły zaistnieć w Twoim umyśle, muszą powstać jako modele tego, co istnieje w rzeczywistości. Nawet jeśli tej rzeczy lub osoby już fizycznie nie ma, model pozostaje w Twojej głowie i nadal czujesz jej realność.
Nie chodzi o wspomnienia. Chodzi o coś, co w jakiś sposób żyje własnym życiem i wytwarza skojarzenia i oczekiwania. Tyle że nie ma już na nie odpowiedzi. I to tłumaczy aspekty żałoby, które są zaskakujące, a czasem nawet przerażają.
Szukanie
Widzisz twarz osoby w tłumie. Nasłuchujesz dźwięku klucza w drzwiach o osiemnastej. Odwracasz się, żeby mu czy jej coś powiedzieć, bo coś Ci się akurat przypomniało. Chociaż wiesz.
John Bowlby i Colin Murray Parkes opisali to pół wieku temu jako osiowy element ostrej żałoby i dali temu nazwę popędu do szukania. To nie jest objaw choroby. Nie jest to też zaprzeczaniem. Po prostu model robi dalej to, co robił do tej pory.
Fale
Żałoba nie wygasa stopniowo i powoli wedle zasady "czas leczy rany". Parkes ujął to wprost: najbardziej charakterystyczną cechą żałoby nie jest przedłużone przygnębienie, tylko ostre, epizodyczne napady. Często całymi dniami nic się nie dzieje, i nagle coś rozkłada Cię na godzinę.
To coś prawie nigdy nie jest przypadkowe. Pusty fotel (lub pusta klatka, lub miejsce po legowisku Twojego zwierzaka). Druga szczoteczka do zębów w łazience. Numer w kontaktach, którego nie jesteś w stanie skasować. Zapach w szafie. To są pojedyncze skojarzenia wytwarzane przez model, przywiązane do konkretnego miejsca, kontekstu, sytuacji. Działają wtedy, kiedy w tę sytuację wejdziesz. Dlatego nie da się przeżyć żałoby "całej na raz" — trzeba otworzyć wszystkie drzwi po kolei.
Ludzie wokół Ciebie liczą kolejne tygodnie. Umysł — i model obiektu, który straciłaś, w Twoim umyśle — liczy czas inaczej. Jest złożony z tysięcy kawałków. Nie da się przewidzieć, kiedy na który trafisz.
Dlaczego to tak boli...
W przypadku partnerów, a prawdopodobnie i innych bliskich osób, jest też i tak, że współregulują Twoją fizjologię. Rytm snu, poziom hormonów stresu, apetyt, odporność. W pewnym stopniu stajecie się jednym ciałem — i to nie jest tylko poetycka metafora. To wynika z badań nad przywiązaniem u dorosłych (np. David Sbarra i Cindy Hazan, 2008). Druga osoba trzyma Cię w równowadze. Więc jej brak to nie jest tylko kwestia braku towarzystwa, lub Twoich uczuć. Następuje alarm organizmu, któremu raptem zabrakło ważnego kawałka. Bezsenność, ściśnięty żołądek, infekcje, uczucie wyczerpania... To nie jest słabość charakteru.
Ale dlaczego boli również utrata czegoś, czego nigdy nie było — albo czego nie zdążyłeś mieć?
Zauważ, że w swojej głowie nosisz również model samego siebie. Kim byłeś, kim jesteś, i kim chcesz kiedyś być. Ze wszystkimi marzeniami, które są z tym związane. Tracąc to, tracisz te wszystkie myśli i wyobrażenia, z którymi byłeś związany. Często powstaje świadomość, że pewnych rzeczy już nie da się nadrobić — nie miałeś kontaktu z rodzicem od lat, ale już nigdy nie zadasz mu istotnych pytań. Może nie miałeś nawet takiego zamiaru, ale miałeś możliwość, do której mogłeś się odwołać.
Wszystko to, co napisałem do tej pory, dotyczy każdej żałoby, uprawnionej i nieuprawnionej. Co więc je odróżnia?
Kiedy model traci źródło, zastępują je inni ludzie. Rozmowy o zmarłym. Cudze wspomnienia. Zdjęcia, rocznice. One dają nie tylko pocieszenie, ale też dwie bardzo konkretne rzeczy:
Korygują model. Razem wspominacie zmarłego z różnych perspektyw i one się spotykają i modyfikują. Mówicie o tym, że tego kogoś już nie ma, i co to znaczy w Twoim życiu teraz. Z drugiej strony, paradoksalnie —
Poświadczają, że ten człowiek istniał. Że to, co po nim nosisz, ma się do czego odnieść.
Żałoba nieuprawniona odbiera także i to. Nie ma źródła, ale nie ma też nikogo, kto mógłby nasz model urealnić. Skutek jest inny, niż mogłoby się wydawać. Taka żałoba nie boli bardziej. Ona nie posuwa się do przodu. Ale jest jeszcze jedna rzecz, bardziej podstępna: strata zaczyna wydawać się nierzeczywista. Zaczynasz podejrzewać, że przesadzasz. Że nie masz do tej żałoby prawa. Że dramatyzujesz. Może zresztą zdarzyć się i tak, że obiekt zostaje powoli zapomniany, ale pozostaje dręczące i niekonkretne poczucie poszukiwania.
Myśl o tym, że przesadzasz, to nie wgląd w Twoją realną sytuację, tylko objaw.
Co to znaczy "pójść dalej"?
W 1917 roku Zygmunt Freud stworzył koncepcję, która niestety sporo namieszała. Uważał, że zdrowa żałoba polega na wycofaniu uczuć i przeniesieniu ich gdzie indziej. Czyli odciąć się od tego, co było, zamknąć rozdział, ruszyć naprzód.
W pracach pod redakcją Klassa, Silvermana i Nickmana na temat trwających więzi podważono samo założenie, że więź trzeba zerwać. Dziś wiadomo więcej: jej zachowanie nie jest samo w sobie ani zdrowe, ani niezdrowe. Liczy się to, w jakiej postaci trwa. Model nie znika z umysłu, ale przestaje domagać się odpowiedzi. Więc nie chodzi o zapomnienie, tylko o inny tryb działania: można powiedzieć, że w miejsce czekania na nowe wiadomości od tej osoby (wtedy żałoba stoi w miejscu i może się stać niebezpieczna) następuje uznanie i przyjęcie, że wiadomości nie będzie. Model wtedy cichnie i ból zaczyna ustępować. Oczywiście podobnie jest w przypadku utraconych zwierząt i obiektów abstrakcyjnych (religijnej nadziei na nieśmiertelność, nieistniejącego "cudownego" dziecka).
Zatrzymanie obiektu przy sobie, rozmowy w myślach z nieobecnym, zwracanie się do niego w ważnych momentach — to nie są niepokojące objawy. U ludzi, którzy dobrze znieśli żałobę, występują częściej niż u pozostałych.
Co może pomóc?
Otwarte nazwanie, że to jest żałoba. Nie przesada, nie dramatyzowanie, nie "coś w rodzaju".
Jeden świadek. Nie musisz dostać społecznego uznania ze wszystkich stron. Często wystarczy jedna osoba, przy której możesz głośno powiedzieć o swojej stracie, która nie będzie Cię korygować i zgłaszać sprostowań.
Ten jeden człowiek wystarczy też, żeby strata przestała być nierzeczywista. Jeśli nie masz takiej osoby wśród bliskich, możesz jej poszukać tam, gdzie inni, którzy doświadczyli podobnej straty, np. grupa wsparcia po poronieniu, dla bliskich samobójców, dla osób opiekujących się chorymi, fora dla byłych wyznawców. Ludzie, których strata też została kiedyś unieważniona, rozpoznają Twoją od razu.
Rytuał. Pogrzeb zmarłemu jest niepotrzebny. On jest dla żywych. Chodzi o to, żeby publicznie stwierdzić, że ktoś był i że już go nie ma. Czyli coś, czego Tobie odmówiono.
Możesz zrobić swój rytuał choćby i sam, lub sama. Ustal datę, zapal świecę, napisz list i go nie wysyłaj, schowaj jakiś przedmiot związany ze stratą tam, gdzie trzyma się rzeczy ważne. To brzmi naiwnie — i działa.
Napisz o tym. Z badań Jamesa Pennebakera nad pisaniem ekspresyjnym wynika, że — trochę podobnie, jak przy rytualnym napisaniu listu — pisanie przez piętnaście do dwudziestu minut dziennie przez kilka dni o zdarzeniu i o tym, co znaczyło, może być bardzo pomocne. Nie chodzi o pisanie o samych faktach, ani o samych emocjach, tylko o połączenie tych dwu obszarów i nadanie znaczenia.
Dwie rzeczy z oryginalnej procedury, bez których to nie jest ta procedura: pisz bez przerywania i bez poprawiania się w trakcie, oraz nie zwracaj uwagi na gramatykę, ortografię ani na to, czy da się to potem czytać. To ma nie być tekst.
(Uwaga — nie chodzi o odtwarzanie w kółko; ciągłe rozpamiętywanie może zadziałać odwrotnie).
Dbanie o siebie. Sen, odżywianie, codzienny ruch. Nie chodzi o dołożenie kolejnego obowiązku pt. "pracuj nad sobą", tylko o pracę z rozregulowaniem. To są dostępne sposoby, w jakie możesz na nie wpływać.
Kiedy należy szukać fachowej pomocy
Żałoba nie jest chorobą. Ale pewne jej formy zostały sklasyfikowane medycznie. Konkretnie, w 2022 roku pojawiła się przedłużona reakcja żałoby, z kryterium diagnostycznym pół roku albo rok, zależnie od klasyfikacji, jeśli utrzymuje się intensywna tęsknota i zaabsorbowanie zmarłym, przez większość dni, w stopniu, który wyraźnie utrudnia normalne funkcjonowanie. Ważne — sam upływ czasu nie wystarcza do diagnozy. Klasyfikacja wymaga też wyraźnie, żeby reakcja przekraczała normy kulturowe i religijne danej osoby. Żałoba, która trwa długo, ale mieści się w tym, co w Twojej kulturze i wierze jest normalne, nie jest zaburzeniem.
Jeśli Ciebie też to dotyczy, to istnieje pomoc, konkretna i skuteczna.
800 108 108 — telefon wsparcia dla osób w żałobie i po stracie, prowadzony przez Fundację Nagle Sami. Bezpłatny, anonimowy, ogólnopolski. Czynny od poniedziałku do piątku w godzinach 14:00–20:00.
To jedyna w Polsce bezpłatna linia poświęcona wyłącznie żałobie. W poniedziałki, wtorki i czwartki między 17 a 20 dyżury prowadzone są także po ukraińsku i rosyjsku. W czwartki między 14 a 17 dyżur jest przeznaczony dla opiekunów, rodziców i nauczycieli — o tym, jak wspierać w żałobie dziecko.
Ośrodek Interwencji Kryzysowej. Jest jeden w każdym powiecie, pomoc jest bezpłatna, i można tam przyjść osobiście, a nie tylko zadzwonić. Wystarczy wpisać w wyszukiwarkę nazwę razem ze swoim powiatem.
Mam nadzieję, że nie będzie Ci to potrzebne, ale
Jeśli pojawiają się myśli o odebraniu sobie życia, nie czekaj i nie sprawdzaj, czy przejdą.
116 123 — bezpłatny, całodobowy telefon dla osób dorosłych w kryzysie emocjonalnym. Czat i formularz kontaktowy znajdziesz na 116sos.pl, czat również całodobowo.
116 111 — jeśli masz mniej niż osiemnaście lat. Bezpłatny, anonimowy, całodobowy. Czat na 116111.pl.
112 — jeśli sytuacja jest nagła i dzieje się teraz.
(Numery sprawdzone we wrześniu 2026. Takie linie potrafią zmienić godziny albo zniknąć razem z finansowaniem — jeśli czytasz to znacznie później, warto sprawdzić, czy nadal działają).
Jeśli chcesz pomóc komuś
Nie mów "Będziesz miała następne", "Przynajmniej się nie męczył", "To był tylko chomik", "Przecież i tak nie byliście już razem", "Czas leczy rany", "Trzeba iść dalej", (mój faworyt:) "Proszę tak nie myśleć". Tu nie chodzi o to, że to jest brak życzliwości, ale o to, że to ucina temat. Bo pomyśl, co może na coś takiego odpowiedzieć osoba w żałobie? A temat musi zostać otwarty.
Możesz za to powiedzieć "Opowiedz mi o nim", "Jak miała na imię?", "Tęsknisz?", "Nie śpieszę się". I najprostsze: wypowiedz imię osoby (lub nazwij obiekt) na głos. Bo osoba w nieuprawnionej żałobie może nawet nigdy go nie usłyszeć.
Co ważne, nie musisz niczego naprawiać. W ogóle — niewiele tak naprawdę musisz. Wystarczy że będziesz, i że będziesz drugą osobą, która wie.
Bibliografia
- Kenneth J. Doka (red.), Disenfranchised Grief: Recognizing Hidden Sorrow, 1989; nowsze ujęcie: Disenfranchised Grief: New Directions, Challenges, and Strategies for Practice, 2002.
- Colin Murray Parkes, Bereavement: Studies of Grief in Adult Life, 1972: popęd do szukania.
- Dennis Klass, Phyllis Silverman, Steven Nickman (red.), Continuing Bonds: New Understandings of Grief, 1996.
- David Sbarra, Cindy Hazan, Coregulation, dysregulation, self-regulation, w Personality and Social Psychology Review, 2008.
- James Pennebaker, prace nad pisaniem ekspresyjnym, od 1986.
- Przedłużona reakcja żałoby: ICD-11, oraz DSM-5-TR od 2022.
Komentarze
Prześlij komentarz