Posty

O lęku przed śmiercią

Umysł człowieka, wbrew temu, co może nam się wydawać, nie ma bezpośredniego dostępu do zewnętrznej rzeczywistości, ale tworzy jej reprezentacje, czyli  modele . Przykładem takiej reprezentacji jest widzenie barw. W fizycznym świecie nie ma kolorów! Układ nerwowy człowieka wytwarza wrażenia barwne w reakcji na otaczające go środowisko, a umysł traktuje je jak "prawdziwą" realność. Mówi się, że umysł człowieka jest pod tym względem naiwnym realistą : nawet kiedy już rozumie dokładnie, jak działa siatkówka oka, przewodzenie nerwowe itp, nie jest w stanie owych kolorów "odzobaczyć". Tworzenie reprezentacji nie ogranicza się tylko do percepcji zmysłowej. Umysł tworzy również np. reprezentację (albo inaczej, mapę) ciała, nazywa emocje, analizuje wrażenia i uczucia, myśli o nich, ostatecznie tworzy wielopoziomowe hierarchie. Okazuje się na przykład, że osoba, która straciła wzrok w bardzo wczesnym wieku i dużo później go odzyskała, nie jest już w stanie tworzyć trójwymiaro...

O bańce teraźniejszości

English version follows Pozwól, że na początku zaproponuję Ci drobną zabawę. Pomyśl otóż, że gdzieś w niedalekiej przyszłości będzie ten moment, w którym zakończysz czytanie tego tekstu. Tymczasem  –  do rzeczy. Jeśli Twój umysł jest podobny do mojego, przypuszczam, że w ciągły sposób doświadcza bogatego pejzażu wrażeń, takich jak dźwięki, barwy, emocje, i myśli. Również, jeśli jest podobny do mojego, żyje w "bańce teraźniejszości": doświadcza wrażeń i przeżyć w krótkim przedziale czasu zwanym "tu i teraz". Nawet, jeśli przeżywasz na nowo jakieś przeszłe zdarzenie, to doświadczasz wspomnień, związanych z nim myśli czy wyobrażeń, ale nie owego zdarzenia  –  w taki sposób, w jaki wydarzyło się wtedy. Zatrzymajmy się na chwilę, żeby się zastanowić, który moment jest faktycznie teraźniejszy . Zauważ, że w  tym momencie nie ma nikogo, kto by doświadczał myśli, wrażeń, i uczuć, które miałaś wczoraj, lub które będziesz miała jutro. To samo dotyczy tego momentu, w któ...

O wojnie płci

...wypowiadają się wszyscy, wypowiem się i ja. Uderzyła mnie wypowiedź p. prof. Małgorzaty Jacyno w ramach Festiwalu "Dialogi postchrześcijańskie" (2:25 - 12:27). Streszczę ją po swojemu, prawdopoobnie nieporadnie: nie mamy nawyku śledzenia trendów społecznych długofalowo, a ono może dać istotny wgląd w naszą obecną sytuację. Konkretnie, można zaobserwować stopniowe przejście od opisu jednostki w kategoriach służby większej społeczności (sumienne pełnienie określonych ról, takich jak prace domowe, wychowywanie dzeci, służba wojskowa, ogólnie pojęta praca dla dobra Ojczyzny), do wizji "jednoosobowego przedsiębiorstwa", które funkcjonuje przede wszystkim w kategorii oceny zysków i strat widzianych z indywidualnej perspektywy. Dodałbym do tego jeszcze swoją obserwację, że obecnie chyba najważniejszą narracją o człowieku jest ta o konieczności rozpoznawania i realizacji własnych potrzeb, przy zachowaniu maksymalnej autonomii.   To prowadzi do ciekawego wniosku: miłość ...

Kim jesteś?

Dziś do mnie dotarło, że znam odpowiedź na Wielkie Pytanie Zen podane w tytule. Jestem opowieścią na temat rzeczywistości tworzoną przez ową rzeczywistość z pewnego szczególnego punktu widzenia. Oczywiście w zen to nie jest pytanie do odpowiadania, tylko do doświadczania. Ale tę odpowiedź też da się tak potraktować. 

Jak znaleźć swoje prawdziwe Ja

Trigger Warning: wpis może wywołać lęk dezintegracyjny. Odkryłem genialny w swojej prostocie sposób na ustalenie, jakie znaleźć swoje prawdziwe Ja. Wychodzi ono od pomysłu, że najlepiej o naszych najgłębszych potrzebach świadczy to, czego naprawdę chcemy. A to z kolei uwidacznia się najtrafniej przez nasze decyzje i działania. Wystarczy więc uważnie rejestrować wszystkie nasze świadome i bezwiedne decyzje, i poznamy odpowiedź.   Na głębszym poziomie działa to tak: Umysł człowieka to plątanina sprzecznych impulsów i dążeń (chyba, że akurat głęboko śpimy — wtedy umysł nie istnieje ). To, które aktualnie dochodzi do głosu, ma moc decyzyjną: faktycznie kieruje postępowaniem człowieka. Jeśli przy tym wchodzi w pole świadomości (czyli nie jest np. bezwiednym podrapaniem się),  "porywa" jego Ja i na ten czas jest z nim tożsame. Oczywiście po jakimś czasie ten impuls znika, więc kolejny staje się Ja, i tak dalej. Cała reszta jest konfabulacją umysłu na swój własny ...

Porządek podstaw

 Cytat z Tomu 1 Majjhima Nikāya — Zbioru mów średniej długości , str. 11: W swej przemowie do Mūlapariāya Sutty amerykański mnich Bhikkhu Bodhi, absolwent filozofii i doświadczony tłumacz tekstów pālijskich, przedstawił swoje zrozumienie porządku podstaw, jego celne spostrzeżenia streszczę poniżej. Interpretacje doświadczanego przez nas świata są często podważane przez inne, nowe spostrzeżenia, które ujawniają fałsz poprzednich. Zjawisko to było z pewnością często spotykane w życiu codziennym na przestrzeni wieków. Widzimy węża na ziemi i po chwili patrzymy, by odkryć, że to tylko kawałek liny. Na horyzoncie rozgrzanej jezdni widzimy plamę wody, by zdać sobie sprawę, gdy dojedziemy do tego miejsca, że była to tylko fatamorgana. Patrzymy w nocy na gwiazdy i bierzemy je za dające nam natchnienie źródła światła, ale zdajemy sobie sprawę, że wiele z nich już dawno przestało istnieć, że są w tym momencie pyłem w kosmicznej pustce lub składnikiem nowych gwiazd czy planet. Od czasów star...

Egotyzm cierpiącego

Cytat z  "Prześnionej rewolucji" Andrzeja Ledera: […] pierwszą potrzebą skrzywdzonych jest zadośćuczynienie. Dopóki zadośćuczynienie się nie dokona, wszystko inne jest nieważne. Ból trwa i zamyka na wszystko inne. Potrzebę zadośćuczynienia zaś tworzą dwa fundamentalne pragnienia. Jedno to potrzeba uznania cierpienia przez innych. Uznania wyjątkowości ich cierpienia. To wiąże się z tym, że krzywda nie zna miary. Ci, którzy czują się skrzywdzeni, nie znoszą lekceważenia, umniejszania, porównywania. Również relatywizowania. To wszystko, w ich odczuciu, służy zakłamywaniu prawdy o absolutnym wymiarze ich krzywdy; jest szydzeniem z ich bólu. Dlatego nie chcą słuchać o krzywdach innych. Dopóki ci „inni” nie staną się „swoi”, mówienie o ich cierpieniu służy w odczuciu skrzywdzonych pomniejszaniu tego co dotknęło właśnie ich. Zaś sytuacja, w której skrzywdzony miałby pomyśleć o tym, że sam był źródłem krzywdy jest w ogóle niemożliwa. Drugą potrzeba jest kara dla krzywdzicieli. […] Te...