O lęku przed śmiercią
Umysł człowieka, wbrew temu, co może nam się wydawać, nie ma bezpośredniego dostępu do zewnętrznej rzeczywistości, ale tworzy jej reprezentacje, czyli modele. Przykładem takiej reprezentacji jest widzenie barw. W fizycznym świecie nie ma kolorów! Układ nerwowy człowieka wytwarza wrażenia barwne w reakcji na otaczające go środowisko, a umysł traktuje je jak "prawdziwą" realność. Mówi się, że umysł człowieka jest pod tym względem naiwnym realistą: nawet kiedy już rozumie dokładnie, jak działa siatkówka oka, przewodzenie nerwowe itp, nie jest w stanie owych kolorów "odzobaczyć".
Tworzenie reprezentacji nie ogranicza się tylko do percepcji zmysłowej. Umysł tworzy również np. reprezentację (albo inaczej, mapę) ciała, nazywa emocje, analizuje wrażenia i uczucia, myśli o nich, ostatecznie tworzy wielopoziomowe hierarchie. Okazuje się na przykład, że osoba, która straciła wzrok w bardzo wczesnym wieku i dużo później go odzyskała, nie jest już w stanie tworzyć trójwymiarowego modelu świata. Na przykład musi się nauczyć, na które z ciemnych i jasnych pól można stawać idąc po schodach, albo po prostu zamyka oczy, żeby odciąć "niepotrzebne" bodźce.
Około piątego roku życia człowieka dochodzi do niezwykłego zjawiska. Jego/jej umysł dostrzega swój wewnętrzny świat i następuje zrozumienie, że jest pod tym względem odrębny od innych umysłów: że jej/jego treści umysłowe są "prywatne" i dla innych niedostępne, podobnie jak sam(a) nie jest w stanie bezpośrednio doświadczyć treści umysłowych innych osób. Z tego doświadczenia odrębności umysł tworzy kolejny model – model samego siebie. Ten model ma swoją konkretną nazwę: "ja". Na marginesie, ta świadomość odrębności może się później stać źródłem poczucia egzystencjalnej izolacji i związanego z nią lęku, ale to jest temat na inny wpis.
Wydaje się, że ten proces jest zakodowany przez ewolucję w naszym gatunku i wydarza się każdej typowo rozwijającej się osobie. Innym "wynalazkiem" ewolucji jest to, że ten model, choć w istocie wysoce abstrakcyjny, jest interpretowany przez umysł jako konkretny byt, i że jest utożsamiany zarówno z fizycznym organizmem, jak i z treściami psychicznymi umysłu człowieka – zwłaszcza z myślami na własny temat. Bywa zresztą, że jest interpretowany jako nieśmiertelna dusza, wszechobecna Świadomość, itp. Owo wytworzone "ja" również podlega zatem zasadzie naiwnego realizmu – aby przestać go choć przez chwilę doświadczać jako "realnej realności", umysł musi osiągnąć stany świadomości, które nazywamy odmiennymi. Na przykład wejść w stan snu, lub w szczególny stan medytacyjny.
Innym wynalazkiem ewolucji, wbudowanym w systemy nerwowe wszystkich żywych stworzeń, nawet tych znacznie mniej skomplikowanych niż ludzie, jest instynkt, czy też lęk samozachowawczy. Jego cel jest oczywisty: kieruje zachowaniem w taki sposób, żeby przez unikanie zagrożeń zwiększyć szanse przetrwania.
Naiwny realizm "ja" powoduje powstanie konstruktu znanego większości ludzi już na wczesnym etapie życia: "ja umrę". I związanego z nim bardzo pierwotnego i irracjonalnego – jak wszystkie instynkty – lęku, którego źródłem jest ów instynkt przetrwania.
Powstaje oczywiste pytanie, co z tym lękiem robić.
Odpowiedź – nic. Będziesz go czasem doświadczać, mniej lub bardziej świadomie. Jeśli zostanie wyparty, będzie się ukrywał pod innymi postaciami. Istnieje hipoteza, którą sprawdzał na sobie m. in. historyczny Budda, ale również mogę zaświadczyć po sobie, że to tak działa – że umysły, które rozumieją istotę tego lęku i doświadczają go świadomie, mniej cierpią z jego powodu.
Komentarze
Prześlij komentarz