Z medytacją jest jak z herbatą

Kiedy byłem dzieckiem, piłem wyłącznie słodzoną. Bez cukru była przede wszystkim gorzka i wydawała mi się obrzydliwa. Wiele osób mówiło mi, że jeśli przez dłuższy czas pić gorzką herbatę, to zaczyna smakować. Próbowałem, nawet dość wytrwale. Niestety — nie zrobiła się od tego słodka.

Jeśli, droga osobo czytelnicza, nastawiasz się na to, że po długotrwałym praktykowaniu medytacji dostąpisz objawiena Absolutu, wyjaśnienia sensu i celu istnienia, odmiennych — euforycznie! — stanów świadomości,  to z góry uprzedzam — to się może nigdy nie wydarzyć.

To po co w ogóle medytować?

Bo ja wiem? Choćby i po to, żeby uświadomić sobie, że tak postawione pytanie nie ma sensu.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

O Bogu, żabach, ludziach, itp.

Porządek podstaw

Żałoba bez praw