O świadomości - ciąg dalszy

 

Jeśli trzymać się definicji świadomości jako proces reprezentacji, a „ja” jako metastabilnego punkt odniesienia (patrz - poprzedni wpis), to spójność perspektywy nie wymaga żadnego dodatkowego „rdzenia”. Raczej wynika z kilku prostych własności samego procesu. Przy czym żadnej z nich nie trzeba traktować jako podmiotu.

Pierwsza to ciągłość przyczynowa stanów wewnętrznych. Każdy kolejny stan systemu jest w dużej mierze przekształceniem poprzedniego. To tworzy coś w rodzaju lepkości dynamiki: nie zaczynamy od zera przy każdej zmianie, tylko przesuwamy się w przestrzeni stanów. W efekcie perspektywa nie jest wybierana od nowa, tylko kontynuowana.

Druga to wspólna przestrzeń reprezentacji. Wszystkie treści — percepcje, myśli, emocje, wyobrażenia — są kodowane w jednym systemie, który może je ze sobą zestawiać, porównywać i integrować. Spójność nie wynika z tego, że istnieje jeden obserwator, tylko z tego, że wszystkie elementy trafiają do tej samej przestrzeni roboczej, gdzie mogą na siebie oddziaływać. To bardzo przypomina idee globalnej integracji poznawczej (np. global workspace), ale bez konieczności postulowania centralnego ego.

Trzeci mechanizm jest najbardziej subtelny i najbliższy punktowi stałemu: stabilność metapoziomu interpretacji. System nie tylko reprezentuje świat, ale też reprezentuje sposób, w jaki reprezentuje. Ten metapoziom nie musi być świadomie dostępny — wystarczy, że jest względnie stabilny w czasie. To on nadaje doświadczeniom wspólną „gramatykę”: rzeczy wydają się dziać komuś, nawet jeśli nie ma osobnego elementu, który tym „kimś” jest.

Jeśli te trzy warunki są spełnione, powstaje coś, co z zewnątrz wygląda jak jedno centrum doświadczenia. Ale to centrum nie jest składnikiem systemu — jest efektem jego organizacji.

I tu wraca intuicja o atraktorze: „ja” nie musi być częścią mechanizmu. Wystarczy, że dynamika systemu ma taki kształt, że większość trajektorii zbiega się do jednego, względnie stabilnego sposobu organizacji reprezentacji. Wtedy spójność perspektywy nie jest czymś dodanym, tylko statystycznym efektem stabilnej dynamiki.

Podsumowując,
spójność perspektywy nie wymaga podmiotu — wymaga stabilnej dynamiki reprezentacji, która sama siebie utrzymuje w spójnej formie interpretacyjnej.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Porządek podstaw

O Bogu, żabach, ludziach, itp.

Fantazm