Posty

Wyświetlanie postów z październik, 2026

Żałoba po sobie samym

Zauważ, kiedy to przychodzi Nie wtedy, kiedy o tym myślisz. Przychodzi wraz z oczekiwaniem na wynik badania. W dniu urodzin, zwłaszcza tych okrągłych. Na pogrzebie rówieśnika — albo dopiero w samochodzie w drodze powrotnej. Kiedy oglądasz swoje zdjęcie sprzed dwudziestu lat i przez sekundę nie rozpoznajesz osoby, która na nim jest. Potem mija i przez długi czas tego nie ma, w ogóle. Nazywasz to  lękiem przed śmiercią . Ale zauważ, że to wcale tak nie działa. Lęk spina, mobilizuje, każe działać albo unikać, na ogół trwa tak długo, jak długo zagrożenie jest w polu świadomości. A to, o czym mówię, jest inne.  Falowe . Rozkłada Cię na pięć minut lub godzinę — i odpuszcza. To o czym piszę, nie jest też tak naprawdę lękiem . Też, ale może raczej  przygnębieniem ? Ale to też nie trafia w sedno. Może coś pomiędzy? Colin Murray Parkes opisał dokładnie taki profil reakcji pół wieku temu — tylko że nie dla lęku, ale dla żałoby. Pisał, że jej najbardziej charakter...

Reifikacja

W drugim wieku naszej ery buddyjski mnich-filozof Nāgārjuna stworzył traktat o drodze środka Mūlamadhyamakakārikā  ( Madhjamika , MMK ). W nim pokazał zajwisko, które nazwał reifikacją :  przypisanie czemuś natury własnej — svabhāvy — czyli istnienia wsobnego i niezależnego, podczas gdy w istocie jego charakter jest w całości ukonstytuowany przez relacje i zależności. MMK XV.2 podaje dwa warunki, które svabhāva musiałaby spełniać: akṛtaka — niewytworzona, i nirapekṣa — niezależna od czegokolwiek innego. Reifikacja jest traktowaniem czegoś tak, jakby te dwa warunki były spełnione. Wersja operacyjna, bardziej użyteczna Reifikować coś to traktować to jako posiadające naturę, którą zachowałoby, gdyby usunąć wszystko inne. Dzięki tej kontrfaktycznej definicji staje się warunkiem, który da się sprawdzić. Na przykład komórka w Game of Life go nie przechodzi: jej stan jest funkcją jej sąsiadów, więc po ich usunięciu nie zostaje „stan bez kontekstu"; nie zostaje nic. Bardziej prakt...